W ramach akcji #wsparcienaobcasach zapraszamy do poznania marki MUMKA

W ramach akcji #wsparcienaobcasach zapraszamy do poznania marki MUMKA

W ramach akcji #wsparcienaobcasach zorganizowanej przez nasz portal, zapraszamy do poznania historii i działalności marki MUMKA. Opowie nam o niej założycielka – Agata Stawowy.

Czym się zajmowałaś, zanim powstała marka Mumka?

Agata Stawowy: Z wykształcenia jestem plastykiem/grafikiem i odkąd pamiętam, nie potrafię funkcjonować bez możliwości ekspresji. Nie pracowałam jednak nigdy w swoim zawodzie. Wydawało mi się, że to nie będzie to. W trakcie nauki podjęłam etat na ksero, w drukarni, a następnie po studiach, dziwnym zrządzeniem losu zostałam pracownikiem w korporacji, jako windykator. Im dłuższa była rozłąka z tworzeniem, tym bardziej chciałam do tego wrócić.

Jak w takim razie zrodził się pomysł na zajęcie, którym zajmujesz się obecnie? Jak powstała Twoja marka?

To jest dobre pytanie! Szycie to była jakaś zmora i nigdy w życiu nie pomyślałam, że będę to robić i jeszcze się z tego cieszyć! Kiedy na świecie pojawił się mój syn, szukałam na siebie pomysłu. Nie chciałam wracać do korporacji, bo bym się udusiła. Szycie to przypadek, chociaż podobno w życiu nic nie dzieje się przypadkiem. Uszyłam mu pierwszy śliniak, był straszny, krzywy. Tak się składa, że tak łatwo nie odpuszczam, więc powstał kolejny, a potem kolejny i złapałam bakcyla. Tak powstała marka Mumka, którą tworzę od ponad 4 lat. Obecnie umiejętność projektowania i wyczucie kolorystyczne są nieodłącznym elementem mojej pracy. Wyraz ekspresji odnalazłam w szyciu artykułów dziecięcych, stało się to moją pasją i sposobem na życie. Szyję głównie dla maluszków, akcesoria pościelowe, maty kontrastowe z elementami sensorycznymi, a także dekoracje. Ostatnio odnalazłam kolejną pasję, jaką jest haft ręczny i w wolnych chwilach haftuję.

Pracujesz w domu, czy raczej oddzielasz te dwie sfery?

Firmę staram się oddzielać od domu, chociaż nie zawsze się to udaje. Normalnie odwożę dziecko do przedszkola, jadę do pracowni, załatwiam zamówienia, hurtownie, a po południu odbieram dziecko i już do wieczora jestem z rodziną. Teraz w czasie epidemii jest dużo trudniej, bo trzeba pogodzić zamówienia, wysyłki, dziecko, obiad, sprzątanie, znaleźć czas na spacer. Jestem wieczorami w pracowni, ponieważ praca w domu przy wymagającym sześciolatku, to nie lada wyzwanie, poza tym całej pracowni do domu nie przeniosę. Wstaję rano, mniej więcej o szóstej i wtedy mam chwilę spokoju, by móc odpisać na maile i zaplanować dzień.

Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły?

Inspiracje niesie życie, potrzeby klientek oraz tkaniny. Materiały dostępne na rynku, odgrywają tu ogromną rolę. Jest mnóstwo pięknych wzorów, faktur, kolorów, które po prostu od razu do mnie przemawiają „z tego będzie mata, z tego pościel…” To jest tak, że, jak powstaje produkt, to obok niego mam już 1500 kolejnych pomysłów i problem jest głównie taki, żeby nauczyć się te pomysły redukować.

Podziel się, proszę z nami swoim doświadczeniem w tworzeniu marki. Co stanowiło dla Ciebie największy problem, a co było wsparciem w tym procesie?

Kiedy zaczynałam, nie było mi tak trudno, jak jest teraz, bo wtedy firmy szyjące artykuły dziecięce dopiero kiełkowały. Teraz dużą przeszkodą jest niedocenianie rękodzieła (choć to powoli się zmienia) oraz dumping. Zaniżanie cen praktykuje wiele dużych firm, ale także osoby bez działalności, które nie mają kosztów prowadzenia firmy. Przeszkodą w tworzeniu marki są pieniądze, to bez dwóch zdań. Pomogło mi na pewno dofinansowanie unijne, bo dzięki temu całą markę mogłam „ubrać” w potrzebne sprzęty i tkaniny, a reszta to już tylko wytrwałość, odrzucanie  kłód na boki oraz wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach.

Gdzie możemy zapoznać się z Twoimi produktami?

Sprzedaż prowadzę poprzez FB i Instagram lub sklep internetowy www.mumka.com.pl. Pracownia znajduje się na ul.Radzymińskiej 7 w Białymstoku, jednak nie pełni funkcji sklepu stacjonarnego. Zapraszam klientki do oglądania i „macania” tkanin, ułatwia to proces zamówień, bo mam świadomość, iż nie każdy wie, jak dany materiał wygląda.

Dziękuję.

Grafika i fot. z archiwum Agaty Stawowy.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *