„Warto się o siebie troszczyć, by być zdrowszym i szczęśliwszym człowiekiem” Magdalena Mickiewicz – Kulesza Holistic

„Warto się o siebie troszczyć, by być zdrowszym i szczęśliwszym człowiekiem” Magdalena Mickiewicz – Kulesza Holistic

Do grona ekspertów współpracujących z moim portalem dołączyła dietetyk Magdalena Mickiewicz – Kulesza. Dziś opowie nam o początkach i historii marki Holistic oraz o swojej pracy i pasji.

Obcasypodlasia.pl: Jak zaczęła się Twoja droga do miejsca, w którym się obecnie znajdujesz? Dlaczego wybrałaś akurat to zajęcie?

Magdalena Mickiewicz – Kulesza: Nie wierzę w przypadki, wszystko, co działo się w moim życiu, układa się w logiczną całość. Moje doświadczenia prywatne i zawodowe stopniowo spychały mnie w kierunku dietetyki, aż nadszedł taki moment, kiedy postanowiłam wykonać zwrot w mojej karierze zawodowej i zająć się czymś, co mnie do głębi porusza.

Odchudzanie było stałym elementem mojego życia, od dzieciństwa, aż do dorosłego życia. Kiedyś policzyłam, że przez 20 lat byłam na jakiejś diecie. Oczywiście mówię o takim standardowym myśleniu o niej jak o procesie rozpoczynającym się decyzją, że czas się za siebie wziąć, do momentu, kiedy uznawałam, że osiągnęłam swój cel. Myślałam sobie wtedy, że skoro schudłam, to już nie muszę się pilnować. No i zaliczałam klasyczny efekt jojo. Stałam się niewolnikiem kolejnych topowych diet redukcyjnych. Tyłam i chudłam na przemian. Byłam już tym wszystkim zmęczona.

W którymś momencie doszły problemy ze zdrowiem, a to uświadomiło mi, jak ważne jest dbanie o zdrową i wartościową dietę przez cały czas. Odkryłam, że dietetyka to coś, co mnie bardzo interesuje. Postanowiłam usystematyzować swoją wiedzę, nauczyć się podstaw związanych z żywieniem człowieka, by zrozumieć, jak nasze zdrowie koreluje z tym, czym się żywimy. Później postanowiłam nauczyć się jeszcze, jak nasza psychika wpływa na nasze wybory żywieniowe. Ukończyłam dwa kierunki studiów, mnóstwo kursów, szkoleń i postanowiłam swoją wiedzą dzielić się z innymi, tak by pomagać im, odzyskać równowagę. Dokładnie tak, jak ja uzyskałam ją w swoim życiu i w swoim ciele.

Można by powiedzieć, że to Twoja własna historia od początku prowadziła Cię w tym konkretnym kierunku?

Zazwyczaj jest tak, że kiedy szukamy rozwiązania swoich problemów, najwięcej się uczymy. Ja przetestowałam chyba każdą możliwą dietę redukcyjną. Szukałam sposobu, by uwolnić się od tego błędnego koła odchudzania i efektu jojo.

Dla kogoś może się to wydać banalne. Przecież, żeby mieć ładną sylwetkę trzeba po prostu mniej jeść i więcej się ruszać. Ale każdy z nas jest inny. Ja bardzo lubię jeść. Dlatego wiem, że rezygnacja z ulubionych przysmaków, nie jest taka prosta, jak się komuś wydaje. Odkąd zaczęłam się interesować dietetyką, a później psychodietetyką, zrozumiałam, że muszę się nauczyć prawidłowych relacji z jedzeniem, bo one przez większość czasu były bardzo zaburzone. Koiłam trudne emocje jedzeniem. Doskonale rozumiem wszystkie te osoby, które bardzo by chciały wyglądać jak te pięknie wystylizowane kobiety we wszelkiego rodzaju mediach, ale też nie potrafią zrezygnować z przyjemności zjedzenia kawałka ciasta czy pizzy.

Nauczyłam się, że tylko równowaga w dbaniu o zdrową sylwetkę daje trwałe rezultaty. Chcę promować podejście, które opiera się w głównej mierze na zdrowej, ale smacznej diecie, w którym znajdzie się także miejsce na te produkty, które nie koniecznie można nazwać „dietetycznymi”.

Pokazuję, że nie musi być idealnie, żeby było dobrze. Że lepiej jest wpisać kawałek pizzy w dietę, niż spisać dietę na straty, kiedy pod ciężarem wyrzutów sumienia w końcu ulegniemy naszym ciągłym zakazom.

Czym jest dla Ciebie Twoja praca?

Zdecydowanie w tym momencie możliwością spełnienia swojej życiowej pasji.

Każdy zna cytat Konfucjusza:

„Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu”.

To powiedzenie nabiera jednak dla mnie zupełnie innego znaczenia. Dzięki temu, że moja praca to moja pasja, moje zaangażowanie w nią jest znacznie większe. A to przynosi mi z kolei znacznie więcej pracy, choć o wiele bardziej satysfakcjonującej.

Od zawsze byłam osobą bardzo sumienną. Kiedy się za cokolwiek zabierałam, to robiłam to z całego serca. Ale odkąd stworzyliśmy z mężem swoją własną markę, coś, za co w pełni odpowiadamy, to mogłabym powiedzieć, że moje życie przepełnia moja praca. Zdaję sobie sprawę, nie jest to do końca dobre, ale na tym etapie rozwoju firmy uważam to za potrzebne.

W głowie mam mnóstwo pomysłów. Ciągle coś tworzę: nowe treści na bloga i strony w social mediach, własny podcast, pierwszy e-book z pysznymi, choć odchudzonymi przepisami, transmisje na żywo, nowe narzędzia pracy psychodietetycznej. Moja praca dostarcza mi zatem wielu bodźców do samorozwoju. A to jest dla mnie niezmiernie ważne, by ciągle się czegoś uczyć i doskonalić.

Czuję się przez swoją pracę spełnionym człowiekiem. Zwłaszcza kiedy widzę pozytywny odbiór tego, co robię, a także, gdy dostaję wiadomości od podopiecznych, czy też osób mnie obserwujących, że to, co robię, naprawdę im pomaga.

Markę Holistic współtworzysz razem z mężem. Co oferujecie swoim podopiecznym?

Marka Holistic łączy nasze dwie pasje: moją dietetykę (a w zasadzie psychodietetykę) i masaż w wykonaniu mojego męża. To, co oferujemy, to przede wszystkim pomoc w odzyskaniu sprawności i dobrego samopoczucia. Uczymy innych, jak dbać o swoje ciało, by w pełni nam służyło, by było narzędziem do życia bez ograniczeń, tych cielesnych i mentalnych.

Oboje z mężem podchodzimy do człowieka i jego zdrowia całościowo (holistycznie) stąd nazwa Holistic. Ja uczę, że uzyskanie zdrowej sylwetki wymaga połączenia kilku elementów: wartościowej i odpowiednio dopasowanej diety, która daje nam satysfakcję z jedzenia, pracy nad emocjami, aktywności fizycznej, odpowiedniej motywacji i dobrego podejścia do dbania o siebie. Mój mąż natomiast pokazuje jak dbać o swój kręgosłup i nie koncentrować się na rozwiązaniach doraźnych, takich jak łykanie tabletek lub zażywanie serii zastrzyków przeciwbólowych, gdy nasz kręgosłup niedomaga.

Podstawową wartością jest dla nas to by każdej osobie pomóc indywidualnie. Każdy, kto do nas trafia, jest dla nas ważny i staramy się zrozumieć jego potrzeby, aby jeszcze skuteczniej pomagać.

Gdzie mogą zgłosić się osoby, które potrzebują Waszej pomocy?

Mamy swój gabinet w centrum Białegostoku, przy ulicy Zwycięstwa 16/ 11. Można nas także obserwować w sieci. Prowadzimy swoją stronę internetową, kanały w social mediach, a ja dodatkowo stworzyłam grupę dla osób, które szukają zdrowego i holistycznego podejścia do odchudzania. Takiego, w którym NIE tłumaczy się wszystkim, że tylko picie koktajlu z jarmużu i zielonej trawy pszenicznej na śniadanie, albo łykanie tabletek z błonnikiem w proszku, czy innych drogich suplementów, zapewnia nam zdrowie. Albo, że owsianka to najlepsze śniadanie dla wszystkich. Daleka też jestem od twierdzenia, że pizza to samo zło.

Tworzę w sieci miejsca, w których uczę zdrowego rozsądku i przede wszystkim równowagi w dążeniu do zdrowej sylwetki.

Dodam jeszcze informację z ostatniej chwili, że rozpoczęłam także przygodę z własnym podcastem: zdrowe i holistyczne podejście do odchudzania, a zatem można mnie także wyszukać na Spoitfy lub iTunes.

Jakie tematy będziesz poruszała w artykułach na naszym portalu?

Ponieważ specjalizuję się w psychodietetyce to oprócz dbania o odpowiednią dietę, będę się koncentrować na właściwym (zdrowym) do niej podejściu. Z jednej strony będę uczyć dbania o motywację do zmiany, ale także tego, że gorsze momenty w procesie zmiany są czymś zupełnie normalnym. Pokażę, jak sobie radzić w trudniejszych chwilach, podpowiem jakich błędów nie popełniać, jeśli chcemy skutecznie i trwale schudnąć.

W swoich treściach będę uczyć przede wszystkim holistycznego podejścia do odchudzania. Łączenia wartościowej diety, z dbaniem o swoją kondycję emocjonalną, z nauką zdrowych nawyków, w tym zamiłowania do aktywności fizycznej (naprawdę można się tego nauczyć) i przede wszystkim przekonania, że warto się o siebie troszczyć, by być zdrowszym i szczęśliwszym człowiekiem.

Rady dla naszych Czytelniczek: Co zdecydowanie dodawało Ci skrzydeł w tworzeniu marki, a co było przeszkodą?

Najbardziej motywujące dla mnie były opinie, z którymi się spotykałam, odnośnie do tego, jak wartościowe i pomocne jest to, co promuję. No i niewątpliwie fakt, że odkryłam w sobie powołanie do tej pracy, że połączyłam swoją pasję ze szczerą chęcią pomagania drugiemu człowiekowi.

Naprawdę uskrzydla mnie pomaganie innym. Kiedy widzę w ludziach mentalną i fizyczną przemianę, to chce mi się jeszcze bardziej starać i doskonalić w swojej pracy.

Gdybym jednak miała coś poradzić innym, którzy próbują się realizować poprzez pracę, to byłoby to przede wszystkim odkrywanie w sobie satysfakcji z tego, co robimy. Warto doceniać siebie za to: jak się same zmieniamy, rozwijamy, angażujemy i czego się przy okazji uczymy, nie czekając na pochwały z zewnątrz, bo one nie zawsze są od razu.

Początki często bywają trudne. Nie zawsze widzimy efekty naszych działań, a to potrafi demotywować.

Po tych kilku latach nauczyłam się, że najważniejsze cechy to wytrwałość i cierpliwość. Myślę, że one, w połączeniu z rzetelną pracą, na miarę swoich możliwości, są gwarantem każdego sukcesu. Aby dążyć do celu, warto się nauczyć pokory i niepoddawania się po porażkach. Nie jest sztuką osiągać szczyty, ale być wytrwałym, nawet w swojej mrówczej pracy, która na pierwszy rzut oka jest niedoceniana. Jestem przekonana, że ważniejsze od osiągnięcia konkretnego celu, jest to, ile się w tej drodze uczymy. Wówczas sama droga staje się celem.

Kolejnym elementem jest zaangażowanie i bycie autentycznym w tym, co robimy. Nie naśladuję innych. Wszystko, co robię, wychodzi z mojego wewnętrznego przekonania, z mojego zrozumienia dylematów osób, borykających się z nadwagą. Nie oceniam drugiego człowieka, tylko wspieram. Bo wiem, że ludzie najbardziej potrzebują zrozumienia dla ich problemu i podania im pomocnej dłoni.

To na co jeszcze chciałabym zwrócić uwagę, to nie staranie się bycia idealną. Nie da się cały czas osiągać szczytów swoich możliwości. To zupełnie normalne, że czasem to, co robimy, wychodzi nam lepiej, a czasem gorzej. Kiedy dajemy sobie prawo do niedoskonałości, jest nam znacznie łatwiej pracować nad realizacją swoich celów, bo zdejmujemy z siebie niebezpieczną dla naszego zdrowia psychicznego presję własnych oczekiwań. Starajmy się dawać z siebie tyle, na ile aktualnie nas stać. Mnie to bardzo ułatwia życie. Nie staram się dosięgać sztucznie narzuconym wzorcom. Nie porównuję się z innymi, tylko zauważam nawet najmniejsze postępy swoich działań.

I pozostaje jeszcze jeden dylemat, taki typowo kobiecy. Taki, który dotyka te ambitne przypadki, które szukają spełnienia i szczęścia, których jestem przekonana, że jest wiele także wśród czytelniczek portalu Obcasypodlasia.pl. To jest to, że ciągle jeszcze uczę się oddzielać życie prywatne i zawodowe. Pełnienie roli żony, mamy, gospodyni domowej, kobiety zadbanej, szczęśliwej i spełnionej zawodowo jest dla mnie niemałym wyzwaniem. Ale wierzę, że na wszystko jest czas i miejsce. Trzeba tylko nauczyć się odpowiednich proporcji pomiędzy tymi zadaniami.

Bo w każdym aspekcie naszego życia najważniejsza jest RÓWNOWAGA.

Dziękuję za rozmowę.

Elżbieta Stankowiak

Holistic:

Fot. Z archiwum Magdaleny Mickiewicz – Kulesza

Artykuły i wywiady

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *