Z cyklu kobieta sukcesu – Magda Łotysz.

Z cyklu kobieta sukcesu - Magda Łotysz.

Na Pytania Obcasów Podlasia odpowiada Magda Łotysz, która z miłości do sportu została…sędzią piłkarskim.

OP. Sport w Twoim życiu zajmuje ważne miejsce możesz powiedzieć, że jest Twoją pasją?
MŁ.Tak, bez wątpienia sport jest moją pasją.Nie ukrywam też, że od zawsze marzyłam by ta pasja przerodziła się w sposób na życie.

OP. Skąd właśnie takie zainteresowania?
MŁ. Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż jest mi to potrzebne. Od zawsze zresztą gdzieś pędziłam – to na treningi piłki nożnej, na tańce, biegi przełajowe, zawody po całej Polsce… nie byłam wybitnym uczniem więc cała moja energia kierowana była na sport. Chyba zresztą nie potrafię żyć bez rywalizacji sportowej, bez udziału w jakimś sportowym wydarzeniu.

OP. Jak to się stało, że zostałaś sędzią piłkarskim?

 MŁ. Tak jak wspomniałam, uczęszczałam na treningi piłki nożnej do jednej z pierwszych na Podlasiu drużyn kobiecych. Zaczęłam w wieku 10 lat, a gdy skończyłam 16 usłyszałam o kursie dla sędziów piłkarskich. Nie miałam już czasu na wyjazdy, częste treningi. Pomyślałam więc, że skoro udałoby się nie  rezygnować do końca z piłki, to w taki sposób będę jej częścią. Skończyłam kurs razem z 12 dziewczynami i zaraz potem zostałam tylko ja.

OP. Świat piłki nożnej spostrzegamy jako zdominowany przez mężczyzn czy podczas Twojej drogi zawodowej jako sędzia spotkałaś się z negatywnym odbiorem dlatego, że jesteś kobietą?

MŁ. Oczywiście że tak, szczególnie na początku mojej „ kariery „ sędziowskiej. Podśmiewanie się, złośliwe komentarze, nieraz wulgaryzmy zarówno od strony trybun jak i samych piłkarzy czy działaczy. Ale to jest normalny etap przez który tak naprawdę przechodzą też faceci. Jeśli wytrzymasz napięcie, stres i nieprzewidziane sytuacje to zostaniesz w tym zawodzie i wypracujesz sobie markę. Teraz jest już zupełnie inaczej. Piłkarze nierzadko dziękują po meczu, działacze czy trenerzy potrafią pochwalić. Jednak zdarzają się i lepsze i słabsze mecze – wówczas sama otwarcie przyznaję się do gorszej pracy, pomyłek. Kobieta jest kojarzona z kimś kto nie może mieć pojęcia o piłce, ale nie trzeba się takimi rzeczami przejmować, tylko robić swoje bo walka z tym nie ma sensu.

OP. Jak sama mówisz Twoją drugą miłością jest Zumba w jaki sposób pojawiła się w Twoim życiu?

MŁ. Wszystko zaczęło się od muzyki. Cudownie się składa że rodzaj muzyki który jest grany na zajęciach Zumby jest mi strasznie bliski. Często słucham muzyki przez YouTube, więc właśnie tam przez przypadek zobaczyłam zumbową choreografię do jednej z ulubionych piosenek. Byłam wniebowzięta widząc, że można to wszystko połączyć w jedną całość. Skoro tak, oczywiście zakiełkował pomysł aby coś takiego stworzyć w mojej miejscowości. Zaczęłam zbierać kasę na kurs instruktora Zumby który niestety nie jest taki tani. Jak widać udało mi się dopiąć swego.

OP. A co z tą najważniejszą miłością, połączył Was sport czy wspólne pasje przyszły potem?

MŁ. Z mężem poznałam się dzięki piłce nożnej, spotkaliśmy się na jednym z treningów. Po dłuższych zawirowaniach życiowych staliśmy się parą, a po 3 miesiącach bycia razem zaręczyliśmy się podczas meczu piłkarskiego. Nie wyobrażam sobie męża, który nie lubi tego co ja, a już na pewno nie lubi sportu. Można więc powiedzieć, że sport jak najbardziej nas połączył, a wspólną pasją był od zawsze. Cieszę się, że trafiłam na takiego człowieka. Sport- prócz synka – jest głównym tematem rozmów w naszym domu.

OP. Jesteś świetnym przykładem na to, że pojawienie się dziecka wcale nie musi oznaczać rezygnacji z realizowania swoich pasji i planów. Jak udaje Ci się połączyć macierzyństwo z tym wszystkim czym się zajmujesz?

MŁ.Będąc w ciąży trochę się obawiałam tego jak to będzie jak pojawi się dzidziuś. Nie wiedziałam jak wygląda dzień z małym dzieckiem i ile potrzeba na to energii. Co prawda wiele „życzliwych” osób uprzedzało mnie o zakończeniu mojej działalności sportowej gdyż miało okazać się, że nie będzie innego życia przy dziecku. Jestem zła na siebie że traciłam czas na słuchanie takich głupot. Nigdy wcześniej, a dopiero teraz czuję jak wiele rzeczy chcę zrobić. Piotruś stał się inspiracją do wielu nowych projektów. Każda minuta jest teraz wykorzystywana tak jak trzeba, nie mogę marnować czasu. Z 2-miesięcznym synkiem w lutym udało mi się zorganizować turniej piłkarski, wrócić do Zumby itp. Faktycznie, dziecko byłoby doskonałą wymówką do wszystkich zobowiązań. Mnie ten mały człowiek bardzo zmotywował.

OP. Chciałabyś, przekazać synkowi zamiłowanie do sportu?

MŁ. On nie ma innego wyjścia mając takich rodziców. Wychowanie przez sport jest tym co preferujemy więc na pewno Piotruś będzie go uprawiał. Może to głupie czy śmieszne, ale codziennie jestem z nim na Orliku. Nie chce mi się siedzieć w parku na ławce czy pod blokiem, lepiej się czuję właśnie tam. Czasem jesteśmy godzinę, czasem więcej. Synek jest też stałym bywalcem na meczach 4 ligowego zespołu piłkarskiego, który trenuje mój mąż.

OP. Wraz z mężem działacie również w Uczniowskiej Szkółce Sportowej „Gryfik” w Gródku dając możliwość rozwoju i aktywnego spędzenia czasu miejscowej młodzieży praca z nimi daje Ci dużą satysfakcję?

MŁ. Młodzieżą zajmuje się bardziej mąż, ja odkryłam sens „inwestowania” w rozwój i aktywizację kobiet. Dzieci i młodzież w Gródku są naprawdę fajne, z ogromnym potencjałem. Uważamy że warto dać im narzędzia i odpowiednio pokierować, natchnąć, zainteresować. Kobiety też chcą mieć coś dla siebie, mieć jakieś zajęcia dodatkowe prócz tych domowych i zawodowych. Satysfakcja jest wprost proporcjonalna do nakładów pracy. Fajnie, że jest taka możliwość by podziałać trochę w tym kierunku, zrobić coś dla innych. Nie ma nic lepszego jak widzę że ktoś się cieszy z tego co uda się zadziałać.

OP. Prowadzisz kilka zajęć Zumby tygodniowo, trenujesz młodzież, sędziujesz mecze, jesteś mamą i żoną, udzielasz się społecznie oprócz tego pracujesz zawodowo skąd bierzesz na to wszystko czas i siły?

MŁ. Tylko i wyłącznie z tego, że lubię to robić. Bardzo szanuję pracę i jest ona jedną z ważniejszych wartości dla mnie. Ciągle pamiętam moje najgorsze 3 miesiące gdy nigdzie nie pracowałam, składałam setki CV i nikt się nie odzywał. Spotkanie odpowiedniej osoby-męża- i wiara we własne siły, umiejętności spowodowała, że tej pracy jest teraz ogrom. Czasem myślę że skończę jeden projekt i dam sobie odpocząć, ale zaraz pojawia się inny pomysł . Z kolei bycie mamą i żoną to zaszczyt i szkielet na którym cała reszta się opiera.

OP. Zdradzisz nam swoje dalsze plany?

MŁ.W lipcu ruszam z moim blogiem dotyczącym dokładnie tego , o czym było poprzednie pytanie. Mam już kilka pomysłów, muszę je jeszcze dopracować i zaczynam pisać. Dodatkowo byłyby tam ćwiczenia np. dla mam z wózkami . Mam nadzieję że pomysł wypali. Chciałabym też zrobić w Gródku imprezę sportową dla kobiet, jakieś warsztaty itp. W lipcu też uaktywniam się zawodowo. Główny plan natomiast jest taki, by Piotruś zdrowo się chował

Dziękujemy i życzymy samych sukcesów w realizacji planów.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *