Z cyklu kobieta sukcesu – Marta Gąska.

Z cyklu kobieta sukcesu - Marta Gąska.

Na pytania ObcasówPodlasia.pl odpowiada Marta Gąska jedna z najlepszych makijażystek w Polsce, współpracująca z największymi gwiazdami kina i estrady. Założycielka szkoły makijażu Marta Gąska Make Up School.

OP. Pani Marto na stronie Pani szkoły makijażu możemy przeczytać, że jest stworzona dla osób, które swoją pasję chcą zmienić w zawód. Czy Pani się udało, tworzenie makijaży jest Pani pasją?

MG. Mam to ogromne szczęście wykonywać pracę, która jest moją największą pasją w życiu. Dlatego też jeśli nawet mam do wykonania 18 makijaży dziennie, nie jestem zmęczona i wracam do domu z uśmiechem na twarzy. Nie wyobrażam też sobie tego, aby ktoś wykonywał zawód wizażysty bez pasji do tworzenia makijaży. Z całą pewnością przełożyłoby to się na jakość wykonania. Do tego zawodu należy wkładać dużo serca. Marta Gąska Make Up School założyłam z myślą o osobach które rzeczywiście swą pasję chcą zamienić w zawód. Jest wiele zdolnych osób zainteresowanych zawodem wizażysty lecz niestety niewiele miejsc (nawet w Polsce), które rzetelnie uczą tej sztuki. Jestem szczęśliwa widząc jak moje uczennice a później absolwentki rozwijają się. Często też po ukończeniu kursu zmieniają miejsca pracy i zawody, np. dziewczyna która pracowała jako urzędnik rzuciła pracę i zajęła się tylko wizażem. W krótkim czasie zdobyła wielu klientów i bardzo sobie chwali tą zmianę. Ma więcej czasu dla siebie,rodziny ,przyjaciół i przede wszystkim do pracy idzie z uśmiechem na twarzy i z wielką chęcią.

OP. Od czego się zaczęło?

MG. Będąc na II roku studiów (ukończyłam wydział Architektury i Urbanistyki w Białymstoku) w moje ręce wpadła ulotka szkoły charakteryzacji mieszczącej się w Warszawie. Była tak kusząco interesująca, że zadzwoniłam i spytałam o nowy nabór. Zawsze miałam zainteresowania plastyczne wiec ciągnęło mnie do wszystkich dziedzin artystycznych. Miałam dwa dni na podjęcie decyzji i przekonanie taty aby dał mi na nią pieniądze. Zapisałam się i tak to się zaczęło. Po ukończeniu szkoły udało mi się znaleźć na kilku planach filmowych min. asystowałam w filmie z Stevenem Seagalem ” OUT of Reach „. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że wolałabym się ukierunkować w makijażu fashion i charakteryzacja poszła trochę w odstawkę. Czasami do niej wracam i sprawia mi to dużo frajdy.

OP. Współpracuje Pani z wielkimi gwiazdami kina i estrady nie tylko z kraju, ale i ze świata. Stresowała się Pani przed pierwszym zleceniem? Po upływie czasu ten stres nadal jest obecny?

MG. Oczywiście że tak !!! Pamiętam bardzo dobrze moje pierwsze spotkanie z Edytą Górniak. Nasłuchałam się o niej, że jest bardzo wymagająca i nie lubi pracować z nowymi osobami. Producent sesji musiał kilka dni namawiać ją, aby oddała się w moje ręce. Jej ówczesna makijażystka gdzieś wyjechała, a terminy goniły i nie można było czekać na jej powrót. Przed tą sesją nie spałam całą noc. Na szczęście wszystko się udało i Edyta była bardzo zadowolona. Wprawdzie to był chyba najdłużej wykonywany makijaż przeze mnie ( jakieś 3 h ), ale zaowocowało to naszą dłuższą współpracą z Edytą, która wspominam bardzo dobrze. Do dziś jak się widzimy na różnych planach TV lub imprezach to zawsze serdecznie się witamy. Z upływem lat i z nabytym doświadczeniem ten stres już mnie nie dopada, ale przy nowych gwiazdach lub nowych projektach zawsze jest duża ekscytacja i dreszczyk emocji. Choć myślę ze gdyby przyszło mi malować np. Beyonce lub Jeniffer Lopez to pewnie trochę by mnie wzięło.

OP. Pamięta Pani swoje najtrudniejsze zlecenie?

MG. Hmm? Chyba nie miałam takiego. Generalnie jestem osobą, która lubi wyzwania więc im trudniejsze zlecenie tym większa satysfakcja . Pamiętam tylko sytuacje kiedy miałam malować światowej sławy DJ ATB i okazało się na miejscu, że jego żona zażyczyła sobie aby w całej ekipie nie było kobiet, a tu same dziewczyny: fryzjerka ,stylistka i ja. Zrobiła się mała afera ale zagadnęłam ją, że ma ładną torebkę, buty, fajny kolor włosów – takie babskie bla bla bla no i się udało. Polubiłyśmy się i nie kazała nas odwoływać.

zdjęcie 3OP. Jak powstał pomysł na Make Up School?

MG. W 2008 roku wróciłam z Warszawy do Białegostoku i szczerze mówiąc poziom wykonywanych makijaży jaki zastałam był naprawdę marny. Taka stara szkoła makijażu z lat 90-tych. Miałam bardzo dużo zleceń z Warszawy i duży problem w znalezieniu zastępstwa jeśli np. miałam umówione klientki na makijaże ślubne, a tu dzwonią z fajną sesją lub pokazem. I tak zaczęłam się zastanawiać co z tym fantem zrobić? W Warszawie nie było problemu bo jest wiele bardzo dobrych wizażystek niestety w Białymstoku nie, więc postanowiłam je wyszkolić. Mój dobry przyjaciel – genialny fryzjer podpowiedział mi „Gąska nie masz skąd wziąć dobrej ekipy to ją sobie wyszkol”. I tak powstała moja szkoła. Teraz dziewczyny jeżdżą ze mną na plany programów TV np. obecnie ” Taniec z Gwiazdami „, asystują mi przy pokazach mody ( np. marki Bizuu ). Poznają zawód wizażysty od podszewki. Uwielbiam zajęcia z moimi uczennicami, niestety nie trafił do mnie jeszcze żaden mężczyzna choć kilku dzwoniło z zapytaniem o kursy.

OP. Wyjazdy, szkoła czy przy tym wszystkim znajduje Pani czas na życie prywatne, rodzinę?

MG. To najczęściej zadawane pytanie w stosunku do mojej osoby. Wychodzę z założenia że im więcej obowiązków tym lepsza organizacja. Bez problemu znajduję czas dla dzieci. Jeśli czasami grafik jest napięty i nie ma mnie kilka dni w domu to następne dni organizuje tak, aby jak najwięcej czasu spędzić z dziećmi. Najważniejsze jest wsparcie bliskich osób. Mój mąż bardzo szanuje moją pracę i wie jak ważna jest dla mnie. Nigdy nie protestuje przeciwko wyjazdom, nawet tym kilkudniowym. Bardzo mnie wspiera i pomaga w opiece nad dziećmi. Czasami śmieję się, że jak skończę karierę wizażystki to zajmę się logistyką bo to też świetnie mi wychodzi.

OP. A czas dla siebie? Zdradzi nam Pani swój sposób na odreagowanie stresu i pracy?

MG. Jestem z natury trochę egoistką więc nie mam z tym problemu. Jak tylko mam tzw. luźniejszy dzień to planuje go właśnie dla siebie. Odwiedzam kosmetyczkę , umawiam się z masażystką, idę sama do kina lub po prostu spotykam się z koleżankami na kawę i dobre ciastko. Na szczęście praca jest bezstresowa więc nie ma co odreagowywać. Muszę jedynie dbać o kręgosłup bo to on jest w mojej pracy najbardziej obciążony, dlatego regularnie korzystam z usług rehabilitantki.

Dziękujemy.
ObcasyPodlasia.pl

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *