„Za każdym zakrętem zawsze jest prosta” – Justyna Sienkiewicz

„Za każdym zakrętem zawsze jest prosta” - Justyna Sienkiewicz

Pierwszy raz spotkałyśmy się podczas przygotowań do sesji jednego z projektów naszego portalu. To było, jakiś czas temu. Z Justyną współpracuję do dziś. Uwielbiam spędzać czas z kobietami, które stanowią dla mnie inspirację na wielu płaszczyznach, które jak to dobrze ujęła Justyna Sienkiewicz – szukają rozwiązań, a nie wymówek. Dlatego chciałabym, abyście i Wy poznały bliżej Justynę. Jesteśmy mamami, pracownicami, żonami, przyjaciółkami. W naszym życiu dzieje się naprawdę wiele i nie zawsze bywa różowo. Dlatego staram się przedstawiać Wam sylwetki kobiet, które moim zdaniem mogą Was zainspirować, bo choć często jest po prostu ciężko, a problemy są wpisane w codzienność, to warto pamiętać, że „Za każdym zakrętem zawsze jest prosta”.

Obcasypodlasia.pl: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z makijażami? I jak wyglądała droga do miejsca, w którym się teraz znajdujesz?

Justyna Sienkiewicz: Wszystko zaczęło się od pracy w AVON. Byłam managerem zespołu. Miałyśmy często szkolenia m.in. produktowe. I to tu coraz bardziej zaczęły mnie interesować kosmetyki, zabiegi na twarz, pielęgnacja cery. Zapisałam się do szkoły kosmetycznej, gdzie na drugim roku pojawiły się zajęcia z makijażu. I to był ten moment, kiedy wiedziałam już, że to makijaż podoba mi się najbardziej. Po szkole kosmetycznej poszłam na roczny kurs wizażu. To było 8 lat temu. Od tamtej pory ukończyłam dwa kolejne kursy oraz liczne warsztaty. Cały czas starałam się poznawać nowe techniki, byłam na bieżąco z nowościami kosmetycznymi oraz aktualnie panującymi trendami. To doprowadziło mnie do miejsca, w którym obecnie jestem. Mam swoje studio wizażu – Justyna Sienkiewicz Make up Artist, stałe klientki, ciekawe współprace oraz ogromną satysfakcję z tego, co robię.

Od zawsze wiedziałaś, czym chciałabyś się zajmować, czy to przyszło nagle?​

Justyna Sienkiewicz: Raczej nagle. Ukończyłam studia socjologiczne i administrację. Nawet pracowałam w administracji. I taki był na początku plan, żeby iść taką ścieżką kariery w administracji. Makijaż pojawił się w moim życiu pierwszy raz, gdy pracowałam w AVON ( to było w tym samym czasie co praca w administracji), a później w szkole kosmetycznej. I tak został do dziś.

Jakie makijaże lubisz wykonywać najbardziej?

Justyna Sienkiewicz: Każdy makijaż ma swój charakter. Bardzo lubię świeżość w makijażu, naturalność. Bardzo lubię też pobawić się z kolorami na oku.

Bardzo często malujesz również do pokazów mody m.in. Macieja Zienia. Świat mody – backstage nie jest łatwy. Jak tam wygląda Twoja praca w praktyce?

Justyna Sienkiewicz: Bardzo często jest to praca pod presją czasu. Makijaże są z góry ustalone i każda modelka ma taki sam. Rzadko się zdarza, żeby były różne na jednym pokazie. Projektanci bardzo często sprawdzają czy makijaż wygląda tak, jakby chcieli. Do ostatniej chwili nanosimy ewentualne poprawki. Trzeba również wziąć pod uwagę przymiarki, próby oraz przerwy na lunch. Zdarza się że modelki są w trakcie makijażu zabierane na próby, bądź przymiarki a później jest mało czasu na dokończenie makijażu. Nie da się ustalić sobie jednego planu działania. Wszystko wychodzi w trakcie pracy.

Profesja, którą się zajmujesz, nie wybacza „zatrzymania się” na chwilę, wymaga bowiem bycia na bieżąco z panującymi trendami w makijażu, szkoleniami.

Justyna Sienkiewicz: Tak dokładnie. Trendy zmieniają się, kosmetyki również. Cały czas doszkalam się, czytam o nowościach kosmetycznych, oglądam relacje z premier kosmetycznych oraz pokazów mody. Czytam magazyny branżowe. Inwestuję w bardzo dobre kosmetyki. Co jakiś czas wracam do domu z kolejnymi nowościami do kuferka.

Znamy się i współpracujemy. Nie ukrywam, że jesteś dla mnie ogromną inspiracją. Mieszkasz poza Białymstokiem, jesteś żoną, mamą. Mimo to dbasz o rozwój swojej pasji i pracę. Zawsze jesteś w gotowości i chętna do pracy. Często, kiedy się spotykamy w nocy wróciłaś z Warszawy, a już rano jesteśmy na sesji w Białymstoku. Jak radzisz sobie z łączeniem wszystkich ról?

Justyna Sienkiewicz: Dziękuję za miłe słowa. Wizażystka to zawód, w którym dłuższa przerwa może działać na niekorzyść, dlatego zawsze jestem w gotowości do działania. Jest to praca, która sprawia mi ogromną przyjemność i jest moją pasją. Dlatego zawsze szukam rozwiązań, a nie wymówek, żeby móc spełniać się we wszystkich rolach. Dzieci nauczyły mnie cierpliwości, a także lepszej organizacji czasu. Ale zdarzało się też „zarwać nocki”, żeby wszystko ze sobą pogodzić. Przy wyjazdach dużą pomoc mam ze strony męża, jak i moich rodziców, którzy bardzo chętnie zajmują się dziećmi.

Twoja praca jest dla Ciebie?

Justyna Sienkiewicz: Tak jest to praca dla mnie. Gdybym miała zaczynać od początku, to też bym ją wybrała. Jest ciekawa, kreatywna. Daje mi ogromną satysfakcję. Dzięki niej poznaję dużo ciekawych osób. Również Ciebie poznałam dzięki mojej pracy, z czego bardzo się cieszę. Ja przy pracy odpoczywam. Jest to moja pasja.

Nie będę pytała, jak spędzasz wolny czas, bo wiem. Jest coś jeszcze – bieganie. Jest dla Ciebie odskocznią, sposobem na zachowanie zdrowego stylu życia?

Justyna Sienkiewicz: Bieganie to moja druga pasja. Jest jednocześnie odskocznią od codzienności, jak i sposobem na zachowanie zdrowego stylu życia. Biegając, odpoczywam psychicznie, mam czas posłuchać myśli, uwolnić myśli od codziennych spraw, ale zdarza się, że i wtedy rodzą się w głowie nowe pomysły, projekty.

Co pomogło, a co przeszkodziło Ci w samorealizacji i budowaniu własnej marki?

Justyna Sienkiewicz: Na pewno pomoc ze strony męża i rodziców. Dzięki temu mogłam jeździć na liczne kursy i szkolenia. Cały czas się dokształcam. Również dobre relacje z otoczeniem i to, że szybko nawiązuję nowe znajomości. Kierowanie się własnymi wartościami oraz stawianie sobie kolejnych celów i konsekwencja w działaniu. Chęć działania. Chęć ciągłego doszkalania się. Zaakceptowałam fakt, że są zdarzenia losowe i nie zawsze wszystko może pójść po mojej myśli. Przeszkadzają zazwyczaj czynniki zewnętrzne, na które mam najmniejszy wpływ np. zazdrość, zawiść.

Jak poradzić sobie z połączeniem macierzyństwa z życiem zawodowym nie będąc na etacie. Co Ci pomogło, a z czym musiałaś się pogodzić?

Justyna Sienkiewicz: Tu również odwołam się do pomocy ze strony rodziców i męża, którzy mnie wspierają i przy dłuższych nieobecnościach pomagają przy dzieciach. Jest to praca elastyczna. Czasami mam wolniejszy czas a innym razem codziennie coś się dzieje. Jak już wczesnej wspomniałam, zawsze szukam rozwiązań, a nie wymówek. Na pewno pomaga też dobra organizacja czasu i chęci, żeby wszystkiemu sprostać. Jednak liczę się z tym, że odległość Sokółka – Warszawa mała nie jest i muszę czasami odmówić jakiemuś ciekawemu projektowi, ponieważ w ten sam dzień mam już inne zlecenie, bądź zajęcia z dziećmi.

Jak przetrwać w tym wszystkim gorsze chwile?

Justyna Sienkiewicz: Na pewno nie załamywać się i nie poddawać się. Za każdym zakrętem zawsze jest prosta. Ja gorsze chwile wolę wybiegać w terenie. To mnie odpręża. Lubię też zaszyć się z ciekawą książką lub pójść do kina, żeby choć trochę uwolnić myśli od problemu.

Dziękuję.

Autor fot. Agnieszka Nowik fotografia

Share

Comments

  1. Brawo Justynko. Super Artykuł. Powodzenia życzę!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *