Zamykam oczy i przypomina mi się obraz mojej babci…

Zamykam oczy i przypomina mi się obraz mojej babci...

Zamykam oczy i przypomina mi się obraz mojej babci. Mam to ogromne szczęście, że codziennie mijam go na muralu na Skłodowskiej w drodze do pracy. Moja babcia była dokładnie taka sama, uśmiechnięta, rumiana, w chustce na głowie i fartuszku. Zawsze pachniała świeżym chlebem, bułkami drożdżowymi, mlekiem, makiem i konfiturą z jabłek. Te wspomnienia są tak ciepłe i piękne, że aż popłynęły mi łzy szczęścia, że dane było mi mieć właśnie taką babcię.

21 i 22 stycznia to jedne z najpiękniejszych dni w roku – Dzień Babci i Dziadka. W tym roku to szczególnie trudny okres dla seniorów, ze względu na izolację oraz okres pandemii. Na pewno niejedna babcia i niejeden dziadek oddałby dużo za wspólny obiad pachnący rosołem, gotowanym z miłością. Nasza babcia świętuje swój dzień od 1966 a dziadkowie dopiero od lat 80. XX wieku, więc chyba byli mniej zasłużeni od babć, jak w przysłowiu: „Pan Bóg nie mógł być wszędzie – dlatego wymyślił babcie”. Nie znam babci takiej, która by nie była uśmiechnięta, by nie promieniała radością, dobrocią, zrozumieniem do wnuków. Ponoć dzieci się wychowuje, a wnuki kocha i to miłością bezgraniczną, ponoć jest to miłość największa na świecie, od pierwszego wejrzenia, spojrzenia, gdy ujrzało się malutkie dzieciątko, które przyszło na świat.

To miłość do wnuków sprawia, że człowiek (dziadek i babcia) zmieniają swoje dotychczasowe zachowanie i nawyki. „Totalna” biologia twierdzi, iż to właśnie wnuki najwięcej cech fizycznych, osobowościowych oraz genetycznych dziedziczą właśnie po dziadkach. Chyba największym komplementem dla dziadka lub babci jest stwierdzenie podobieństwa wnuków właśnie do nich. Bycie babcią i dziadkiem to też czas przekraczania barier.

Mój dziadek Aleksander, mój autorytet do tego stopnia, że jedynej córce nadałam imię Aleksandra, był człowiekiem, który posiadał niezwykłą mądrość życiową polegającą na tym, że już w tamtych czasach, lata 80. – 90., twierdził i uczył nas, że to właśnie ludzie i relacje z nimi zbudują nasze szczęście i dobrostan. Dziadek ze swoimi wnukami przekraczał chyba wszystkie bariery. Robił z nimi to, czego nigdy nie robił ze swoimi dziećmi, może to wynikało z braku czasu, może właśnie z tego, że rola dziadka jest ponoć rolą życia.

Uważam, że każdy musi mieć dostęp zarówno do dziadków, jak i wnuków, aby być w pełni człowiekiem. Są oczywiście dziadkowie, którzy z różnych przyczyn nie doświadczyli fizycznej możliwości bycia dziadkiem czy babcią, ale uwierzcie mi, ci mają najwięcej przyszywanych – są dziadziuniami, dziadziusiami, babciami, dziadkami i babuleńkami „na niby”.

Myślę, że zawsze na naszej drodze będzie w życiu ktoś, dla kogo będziemy mogli być i wnukiem i dziadkiem.

To, czego dzieci potrzebują, w obfitości dostarczają dziadkowie. Dają właśnie bezwarunkową miłość, dobroć, cierpliwość, poczucie humoru, komfort, lekcję życia oraz, co najważniejsze, jak mówiła moja córeczka – ciasteczka i czekoladki. Ktoś mi kiedyś powiedział, że powodem, dla którego dziadkowie i wnuki tak wspaniale się dogadują – jest to, że mają wspólnego wroga, rodziców (czyli ich dzieci, które teraz są rodzicami ich wnuków).

Dziadkowie to ludzie, którzy mają doświadczenie z przeszłości odnośnie unikania błędów wychowawczych, a nasi rodzice, czyli ich dzieci, nie znoszą (ja sama zresztą też) pouczania i dobrych rad. Ale od pewnego czasu odpuściłam, pozwalam moim rodzicom, a dziadkom mojej córki na wszystko, nastąpiło to po tym, jak dotarło do mnie, że ja też będę babcią, będę chciała pouczać, radzić, dawać po cichu ciasteczka i pozwalać nie myć zębów.

Włoskie przysłowie mawia, że jeżeli nic nie idzie Ci dobrze, zadzwoń do babci. Nie wiem jakie to czary działają, ale ja miałam tak za każdym razem. Zawsze od babci dostawałam czas, uwagę, lekarstwa na wszystko. Mam wrażenie, że moja babcia miała zdolność jasnowidzenia i mimo, że nic jej nie mówiłam, ona zawsze znała odpowiedź na to, co miałam w głowie, a gorące mleko z miodem było lepsze niż każda tabletka na sen (z tym, że jak sama je sobie robię to nie działa!!!) Babcia chyba tam chuchała swoją dobrocią i miłością, dlatego pomagało.

Ostatnio dane mi było poznać pewną babcię, która robi najlepsze na świecie „parowce” – nie dość, że po raz pierwszy odkryłam co to takiego, że były tak dobre, że na samą myśl ślinka mi cieknie.

Jak głębiej zastanawiam się nad istotą miłości – to przez głowę przeszła mi taka myśl, że ciężko jest w życiu spotkać miłość doskonałą, że teoria o dwóch połówkach jabłkach działa czasami bardzo krótko, że po jakimś czasie zdejmuje się różowe okulary, zaczyna się przyzwyczajać wchodzić w rutynę, kłótnie i wtedy w jesieni życia (nigdy w sumie nie jesteśmy na to przygotowani) – tak jak nigdy nie ma dobrego momentu na zajście w ciążę, pojawia się pierwszy wnuk i to jest miłość doskonała. Chciałabym też zwrócić uwagę na swego rodzaju rywalizacje między dziadkami a babciami z rodzin pochodzenia (i znów posłużę się totalną biologią), że jest pewna prawidłowość, iż w 70% rodzin, wnuki bardziej są absorbowane przez rodzinę pochodzenia matki dziecka. Później jednak gdy wnuk dorasta, zaczyna rozumieć i czuć, on wyczuwa tę bezgraniczną miłość. Stanie się babcią jest wspaniałe. W jednej chwili jesteś tylko matką (popełniasz błędy, zawodzisz, krzyczysz, brakuje Ci cierpliwości) w następnej jesteś wszechwiedzącą, przeszczęśliwą osobą – babcią.

Moja babcia to nie tylko bułki z jagodami, czy placki ziemniaczane, to też wełniane skarpety, swetry, sukienki robione na drutach i, ku mojemu wielkiemu szczęściu, te umiejętności zaczynają się cieszyć coraz większym zainteresowaniem. Jak rozłożymy sobie rolę babci i dziadka na czynniki pierwsze, to są oni trochę rodzicami – takimi idealnymi (moi dziadkowie nigdy na mnie nie krzyczeli, rodzice owszem, a teraz moi rodzice, dziadkowie Oli, nigdy nie krzyczeli na Olę). Moi dziadkowie nauczyli mnie wielu rzeczy i takich przydatnych, i takich ponadczasowych jak szacunek i dobroć do ludzi, czy dojenie krów albo wiązanie snopów. Zapewniam was, że są takie tajemnice, które słyszały tylko babcie i dziadkowie. Jak już wspominałam, dziadkowie są dawcami bezwarunkowej miłości, oparcia, a od czasu do czasy dają zastrzyk gotówki.

Ich domy (często skromne i stare) są miejscem gdzie ich wnuki zawsze mogą przyjść, jeśli właśnie tego potrzebują. I nie mówią im, co powinni zrobić, bo to aż w nadmiarze otrzymują to od rodziców. To właśnie dziadkowie pozwalają wnukom samym rozwiązywać swoje problemy – tak jakby znali najbardziej innowacyjne sposoby zarządzania ludźmi, czasem i zespołem.

Dziś usiądź! Zamknij oczy! Pomyśl o najpiękniejszym wspomnieniu
z babcią lub dziadkiem! Jeżeli już ich nie ma – pójdź na cmentarz – pogadaj, zapal światełko. Jeżeli są – zadzwoń – niech usłyszą twój głos i to, że ich kochasz.

Ja do swoich dziadków zadzwonić już nie mogę!

Kochani korzystajcie z tego, bo możliwość powiedzenia dziadkom w ich dniu, że są ważni – za rok może się nie zdarzyć.

Autor: Edyta Haraburda– trener mentalny, ekspert od relacji międzyludzkich, wartości, uważności i szczęścia, mentor, terapeuta, coach prosperity, autorka książki, doradca zawodowy, pedagog, nauczyciel, mgr germanistyki, marketingu i zarządzania, absolwentka MBA.

Pozostałe teksty Edyty Haraburdy

Fot. wyróżniające – źródło Pixabay

Share

Comments

  1. Pięknie napisane:-)

  2. Napisane sercem:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *