“Żeby zapalić innych, samemu trzeba płonąć” – rozmowa z Magdaleną Teterko – Walczak

“Żeby zapalić innych, samemu trzeba płonąć”  - rozmowa z Magdaleną Teterko - Walczak

Urodziła się na Podlasiu, na co dzień – mieszka w stolicy. Z Magdaleną Teterko-Walczak rozmawiamy o pasji, rozwoju, ale też o…szpilkach i adidasach.

Obcasypodlasia.pl: Na swoim Fb piszesz o sobie: Businesswoman, inspiratorka, wizjonerka, writter, sporo tego, jak na jedną osobę. Może zacznijmy od początku – czym się zajmujesz?

Rzeczywiście sporo tego. Jak to mówi moja Mama, “sporo tego nawet, jak na tłum”. Jednak, jeśli się kocha to, co się robi, to jakoś wszystko dzieje się naturalnie i nie przytłacza, nie męczy. Większość moich projektów się przeplata, wynika z siebie. Robię biznes, inspiruję do niego innych a później czasem o tym piszę lub mówię – tak jak teraz Tobie. “Żeby zapalić innych samemu trzeba płonąć” znane to i jakże prawdziwe powiedzenie.

Ja od zawsze płonęłam wieloma sprawami równolegle. Już w podstawówce byłam Przewodniczącą Klasy, w liceum Przewodniczącą Samorządu, na studiach – Starościną – o matko jaka to dziwna nazwa. W korporacji zaś Przewodniczącą Rady Pracowniczej. Te role, od stanowisk odróżniały się tym, że nominacja odbywa się poprzez głosowanie ludzi, więc jest się wybranym, wybranym przez tych, którzy Cię otaczają, którzy Ci zaufali wybierając właśnie Ciebie. Tym bardziej zatem pełniąc te role, dla innych dawałam z siebie wszystko, by rzeczywistość wokół była możliwie dostosowana do potrzeb, była możliwie doskonała.

Kreowanie wizji i inspirowanie ludzi to od zawsze moja pasja. I tym się właśnie obecnie zajmuję. Wcześniej 16 lat spędziłam w korporacjach farmaceutycznych. Pięłam się po szczeblach kariery swobodnie, kończąc kolejne studia, fakultety, MBA. Implementowałam wiedzę w pracę na coraz wyższych i wyższych stanowiskach. Aż dostrzegłam, że pracując na etacie, realizuję marzenia innych, a nie swoje. Poczułam, wchodząc po szczeblach drabiny zawodowej, że drabina stoi przy niewłaściwej, bo nie mojej ścianie. Bo praca w korporacji, nawet najfajniejszej, to brak czasu na prawdziwe realizowanie samego siebie, brak czasu by żyć po swojemu. Dlatego stworzyłam Bez Etatu. Przestrzeń biznesową, która udowadnia, że można zarabiać doskonale i żyć realizując siebie nie będąc związanym etatem, kontraktem. Przestrzeń, w której wiem, że mam możliwość biznesową dla każdego, kto ma otwarty umysł, kto chce się rozwijać i budować swoją markę osobistą, a nie pracować hołdując cudzej marce, czy realizując nie swoje marzenia. Przestrzeń na bycie sobą. Przestrzeń by na swoich umiejętnościach budować swoje biznesowe imperium. Imperium oparte na wartościach, ludziach i pasji. Nieustannie słyszę, ostatnio chyba nawet częściej, że ktoś został bardzo źle potraktowany przez pracodawcę, że np. kobieta po macierzyńskim nie ma gdzie wrócić, bo jej stanowisko już nie istnieje, lub co gorsza jest zajęte, a jej na otarcie łez proponują “niby ofertę” w innym mieście, czy nawet innym kraju. Nie godzę się z tym, co więcej jako kobieta, matka, człowiek – brzydzę się takim postępowaniem. Dlatego codziennie pokazuję, że można inaczej. Można bez szefa, bez kompromisów, bez łamania wartości budować swój biznes. Bez ryzyka, bez wkładu własnego, zarabiać doskonałe pieniądze. Fajnie jest nie mieć szefa, który może Cię zwolnić w każdej chwili, z obawy, że jesteś lepsza/lepszy od niego, prawda?

Drugim autorskim projektem, który realizuję równolegle do Bez Etatu jest Emotelling – nurt komunikacji publicznej i biznesowej. To Smart Power każdego biznesu. Opiera się na emocjach, które towarzyszą nam od tysięcy lat, opiera się na modelu: historii, które opowiadane już tysiące lat temu przy ogniskach, niosły przydatną wiedzę i praktyczny skrypt działania. To była moja inspiracja do stworzenia Emotellingu, nurtu, który jest enginem każdego biznesu, każdej usługi, każdego produktu.

Budowanie swojego imperium opartego o wartości, które są dla mnie w życiu najważniejsze daje mi ogromną satysfakcję na co dzień. Budowanie imperium opartego na ludziach, z którymi mi po drodze oraz z którym po drodze ze mną, ładuje mnie energią porównywalną do startu rakiety w kosmos. Dlaczego? Bo idziemy po nasze marzenia i jak to mówimy: “Even sky is not the limit”.

To są Twoje role zawodowe, a jakie są te prywatne?

Jeśli myślę o moim życiu, to nie mogę pominąć prywatnych ról, które są dla paliwem do pełnienia roli bizneswoman. Bycie córką, żoną, matką, przyjaciółką, kumpelką, koleżanką samej siebie pochłania mnie w wolnym czasie i daje mi szczęście.

Bycie córką to wielka troska o rodziców. Jestem jedynaczką, więc moi rodzice mają tylko mnie. Mam to szczęście mieć cudownych rodziców, którzy dali mi w życiu tak wiele, zapewnili wszystko, otworzyli mój umysł ale przede wszystkim nauczyli kochać ludzi. Ofiarowali mi to, co w życiu najważniejsze – swój czas, bym była takim, jakim jestem człowiekiem dziś. Dlatego chciałabym im się każdą chwilą odwdzięczyć, dzielić się sobą, swoją rodziną, zadbać by nic im nie brakowało.

Bycie Partnerką, narzeczoną, a później żoną nauczyło mnie pokory i Partnerstwa. Uświadomiło, że nie tylko moje musi być zawsze na wierzchu. Miałam to szczęście, że spotkałam miłość swojego życia bez szukania. Miałam to szczęście, że się dopasowaliśmy tak spontanicznie, naturalnie, że w wielu kwestiach się zgadzamy tak po prostu. Niektórzy się śmieją, że jak wpuszczą nas do jednego sklepu np. wnętrzarskiego, to wyjdziemy z tymi samymi produktami w koszyku. Gdy się poznaliśmy okazało się, ze oboje np. chcemy mieszkać w lofcie i zrobiliśmy wszystko by naszym domem była mini fabryka. Tak mamy po prostu, że podoba nam się niemal to samo. To ułatwia życie, dlatego nazywam to szczęściem. Jednak chyba największym szczęściem jest to, że oboje zawsze byliśmy i jesteśmy świadomi, że nad relacją pracuje się stale, systematycznie i że tylko wówczas jest ona w stanie przetrwać. Jesteśmy ze sobą od ponad piętnastu lat. Razem jednak z zachowaniem swojej autonomii, poszanowania dla swoich pasji czy pragnień. Razem, ale jednak osobno wtedy gdy potrzebujemy chwili dla siebie by pobyć ze sobą samym zwyczajnie. Fajnie jest mieć przy sobie mężczyznę, który jest moim przyjacielem i dojrzałym, zabawnym partnerem. Który jest cudownym Tatą dla naszej 6 letniej córki.

No właśnie, skoro o tym mowa – to rola życia: Mama. To dla mnie najpiękniejsza z ról. Żadne nawet najwyższe stanowisko w korpo, żadna z nominacji otrzymanych w życiu nie była tak piękna jak bycie Mamą. Dzięki tej małej istocie – Antoninie, która zagościła w moim życiu stałam się innym człowiekiem. Mniej samolubnym, mniej zapatrzonym w swoje tylko plany, swoje tylko potrzeby. To rola mamy wyciągnęła mnie z korpo na dobre. Zrozumiałam to, czego wcześniej mimo przeczytanych książek, skończonych studiów nie potrafiłam dostrzec. Poczułam mądrość, której wcześniej nie rozumiałam. Olśniło mnie, że moje dziecko nie będzie miało drugi raz trzech czy czterech lat. Dostrzegłam siebie, inną – taką, która bardziej mi odpowiada, którą polubiłam bardzo, polubiłam już na zawsze.

Które z tych zajęć daje Ci największe spełnienie? Co jest Twoją pasją?

Po szesnastu latach porzuciłam świat korporacji, by właśnie uczynić z pasji pracę, by postawić na to, co kocham. Opuściłam świat, który znałam jak własną kieszeń, który był dla mnie jak własny dom. Znałam w nim każdy kąt, znałam każdego niemal domownika, każdego gościa. Znałam tak dobrze, że ten dom stał się w pewnym sensie moim więzieniem. Przyzwyczajenia i utarte schematy sprawiały, że przestałam się rozwijać, przestałam widzieć już siebie. Mimo tego, że na przełomie szesnastu lat zmieniałam firmy cztery razy, nie tkwiłam w jednym miejscu, szłam do przodu jak burza, poprzez coraz wyższe stanowiska, to jednak wiedziałam, że już tylko daję, że nic nie biorę dla siebie. Uzmysłowiłam sobie, że przestałam latać używając skrzydeł osobowości czy marzeń, Przestałam latać na rzecz chodzenia, chodzenia utartymi ścieżkami. Ścieżkami znajomymi, ale nudnymi. Ścieżkami moimi, ale jednak usypanymi przez kogoś innego. Ścieżkami prowadzącymi do celu, ale nie mojego. Ścieżkami sukcesu, ale pełnymi rutyny. A rutyna jest jak trucizna, zabija nas pomału, skutecznie odbierając nam swoistość i finalnie pozbawia nas osobowości. Przychodzi mi na myśl tutaj historia, którą opowiadał mi mój przyjaciel Marek. Gdy do pacjenta z zawałem został wezwany ambulans. Kiedy przyjechał na miejsce okazało się, ze lekarz stwierdził zgon pacjenta. Lekarz przygotowywał całą dokumentację a straszy z ratowników powiedział do młodszego “ poćwicz sobie, bo jest ku temu okazja”. Młodszy ratownik rozpoczął natychmiast reanimację usta – usta i nagle pacjent zaczął oddychać. No właśnie moi drodzy: bo rutyna zabija, nie tylko myślenie. Tak było ze mną, w pewnym momencie rutyna zabiła nie tylko moje myślenie, ale też mój czas, moją czujność, moje zdrowie (o tym będziecie mogli przeczytać już niedługo w felietonie KOKON). Budując i lidując zespołami w korporacji odnalazłam swoją największą pasję – rozwój ludzi, ale nie w tradycyjnym HRowym tego słowa znaczeniu. Chcąc prawdziwie rozwijać możliwości, jakie drzemią w każdym człowieku musiałam poszukać innego modelu biznesowego niż korporacja. Gdy odkryłam model, który daje możliwość rozwijania ludzi w nieograniczony sposób, bez limitów, to bez sentymentów porzuciłam to, co mi znane, by mieć wolność finansową i przede wszystkim czasową. Czas przecież to wartość nadrzędna. Czas to coś czego już nie odzyskamy. Tak ważne jest, by każdą minutę wykorzystać po swojemu. Wiem, brzmi jak truizm. Ale truizmy tworzą rzeczywistość, a rzeczywistość buduje przyszłość. “Uważaj na swoje myśli bo stają się Twoimi słowami. Uważaj na swoje słowa, bo stają się Twoimi czynami. Uważaj na swoje czyny, bo stają się Twoimi nawykami. Uważaj na swoje nawyki, bo stają się Twoim charakterem. Uważaj na swój charakter, bo staje się Twoim losem”. A los jest w naszych rękach. Moim losem pragnę, by było uwalnianie potencjału ludzi, odnajdywanie ich skrzydeł i odkurzanie ich jeśli zapomniały, że są gotowe i zdolne do lotu. (po skrzydła zapraszam na Youtube – Emotellerka)

Przez wiele lat pracowałaś w korporacji, zakończyłaś już ten etap swojego życia całkowicie. Przyszedł czas na siebie i własną markę?

Praca w korporacji dała mi ogrom doświadczenia, kompetencji, które mogę obecnie wykorzystywać budując własną markę. Korporacja zrekrutowała mnie jeszcze zanim skończyłam studia i następnie stała się moim DNA. DNA, które wyznaczało mój rytm dnia, mój rytm życia. Ba, nawet rytm moich marzeń, czy pragnień. Jednak przyszedł czas, gdy poczułam że nie mogę rozwijać już skrzydeł, nie mogę nawet pokazywać, że je mam. Uznałam wówczas, że czas by odlecieć w swoją stronę, by nie zatracić wartości, by nie zatracić samej siebie. Gdy zostałam Mamą uzmysłowiłam sobie np., że spędzanie ze swoim dzieckiem dwóch godzin dziennie jest nienormalne, nieludzkie, że to nie o to chodzi w życiu. Czy zakończyłam etap korporacji na zawsze? Nie wiem, haha – jak to mówią, tylko krowa nie zmienia zdania. Do tej pory co jakiś czas pojawia się jakaś ciekawa propozycja, pojawia się oferta stanowiska, za które kiedyś dałabym się pokroić. No dobra, może przesadziłam, ale stanowiska, o które bym walczyła. Jednak dziś, jak to mówią: punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, i dziś już wiem, czego nie chcę, dziś już wiem, na co się nie zgodzę nigdy więcej. Mam kilku takich wspaniałych ludzi, którzy obecnie są na zagranicznych kontraktach. Mówią mi stale, że jak wrócą do Polski to wówczas będę musiała porzucić swoje sprawy, bo chcą mieć mnie na swoim pokładzie. To miłe, to sprawia, że się uśmiecham. Uśmiecham i jeszcze mocniej każdego dnia robię swoje. Bo kto wie, może jak wrócą z zagranicznych wojaży, to oni będą chcieli być na moim – a właściwie na naszym pokładzie, i przestaną chcieć pracować na pokładzie korporacji. Odważne słowa – pewnie tak, jednak wiem, że Bez Etatu oparte jest na bardzo mocnym modelu biznesowym. Oparty jest o miliardowe doświadczenie platformy, obecnej w ponad 50 krajach. Jest bezpieczny, jest rozwojowy, notowany na Nowojorskiej Giełdzie. Wydaje mi się, że te fakty nie będą kazały mi wracać do korporacji i wysiadać z pociągu do swoich marzeń.

Gdyby Obcasy, nie zapytały o projekt, który ma w nazwie słowo – szpilka, byłoby co najmniej dziwnie. Opowiedz nam o swoim projekcie Szpilka&Adidas?

To projekt, który się zrodził ze spotkania z cudowną kobietą, która pojawiła się na mojej drodze, całkiem przypadkiem. Mam na myśli Adidasa – Aleksandrę Łabędź z projektu “ Szpilka I Adidas”. Gdy usiadłyśmy z Olą na biznesowej kawie okazało się, że mimo tego, że się nie znamy, to znamy się od zawsze. Mimo tego, że się nigdy nie widziałyśmy, to widziałyśmy się gdzieś, kiedyś, nieraz. Gdy zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co przeżyłyśmy, doświadczyłyśmy wiedziałyśmy, że musimy się naszą wiedzą i energią podzielić ze światem, podzielić z kobietami. Na co dzień każda z nas inspiruje innych do zmiany, do innych decyzji, do refleksji, do wyruszenia w podróż po samą siebie. Już dziś po emisji kilku odcinków, po feedback’u, który otrzymujemy stale, wiemy, że ten projekt będzie się rozwijał, bo daje ponadczasową energię zmiany tym, którzy tego potrzebują. A skąd nazwa Szpilka I Adidas? No cóż – ja w szpilkach się chyba urodziłam. Jako korpolaska biegałam w nich codziennie po biurze, konferencjach naukowych. Nie rozstawałam się z nimi przez lata. Nawet będąc w ciąży do 8 miesiąca nadal byłam na szpilkach, oczywiście nie wtedy, gdy odwiedzałam ginekologa i moją Mamę – haha. Szpilka ma dla mnie też inny wymiar, bo wbijam szpilę tym, co kłamią, manipulują lub nie szanują innych ludzi. A Ola, Adidas bo to Sportswomanka, która wywalczyła najwyższe światowe tytuły, jednocześnie walcząc o siebie i swoją kobiecość. Jej życie i pasja to ludzie, którym życie przewraca się do góry nogami. Jest mistrzynią motywacji do dokonywania trwałych zmian stylu życia, aby było ono pełne zdrowia i satysfakcji. Obie, czy w butach, czy boso czujemy ogromną misję, by poruszać ludzi, poprzez poruszenie tematów, które nurtują nas na co dzień, a o których mało kto mówi. Misję, by reagować komentarzem na to, co się dzieje, bo potrzeba dyskusji, potrzeba dialogu. Poruszamy tematy, które wynikają np. z naszych rozmów z mężczyznami, nam mówią rzeczy, którymi nie podzielą się z partnerkami, bo zostaną uznani za słabeuszy. A my możemy ten temat poruszyć, by poruszyć do zmiany rzeczywistość. Weźmy chociażby temat profilaktyki nowotworowej. Niby jako kobiety jesteśmy oczytane, świadome, ogarnięte a jak się rozejrzeć w koło, to co druga świadoma, wykształcona koleżanka odwiedza ginekologa raz na dwa lata. Przestałam się dziwić już dlaczego wciąż tak wiele kobiet umiera z powodu raka szyjki macicy, czy raka piersi. Dowiadujemy się za późno, bo nie rozmawiamy, bo zapominamy, nie dbamy, nie pilnujemy. Budowanie świadomości, przypominanie o rzeczach ważnych to m.in misja Szpilki i Adidasa.

Byłaś gościem jednego z moich ulubionych eventów skierowanych do Podlasianek – Śniadania z wizytówką. Jakie wrażenie zrobiło na Tobie dzisiejsze Podlasie i…Podlasianki?

Wrażenie bardzo pozytywne bo Podlasie – to mój dom. Urodziłam się tutaj I tutaj spędziłam lwią część swojego życia zanim wchłonęła mnie stolica. Tutaj do dziś mieszkają moi rodzice, których odwiedzam tak często, jak to tylko możliwe. Teraz pracując BEZ ETATU mam na to więcej przestrzeni by zaglądać do rodzinnego domu, by odwiedzać Podlasie i łapać relaks i energię dającą mi światło na życie. Nierzadko nazywam siebie „słoikiem” – bo nim jestem. Nie kreuję się na warszawiankę, bo nią nie jestem. Nie sądzę, że to ma jakieś znaczenie, skąd się jest. Dla mnie znaczenie ma to, kim się jest. Kim się jest dla innych. Miejsca tworzą ludzie, więc jeśli pytasz mnie o Podlasianki to się uśmiecham i automatycznie myślę, o “Śniadaniu z wizytówką”. Ewa i Małgosia stworzyły przestrzeń, jakich jest niewiele. Stworzyły miejsce, które daje kobietom możliwość wymiany doświadczeń, inspiracji i skutecznego networkingu. W dzisiejszym świecie często ważniejsze jest kogo znamy, a nie to ile wiemy, dlatego networking jest tak kluczowy i niezbędny zarówno prywatnie jak i biznesowo. Bardzo kibicuję Śniadaniu z Wizytówką i zaszczytem dla mnie jest być członkiem tej społeczności. Jeszcze większym zaszczytem było dla mnie być prelegentką podczas Śniadania i zainspirować podlaskie businesswomanki moim Emotellingiem. Umysły tak skutecznie otworzyły się na tą formę komunikacji, że miesiąc później przeprowadziłam warsztaty dla “Stowarzyszenia 100 lecie kobiet”. A kolejne takie warsztaty przed nami już we wrześniu – zapraszam na nie wszystkich tych, który potrzebują inspiracji i tych, którzy poszukują dla siebie lub dla swojego biznesu czegoś innego, swoistego. “Bo każdy ma swoja historię, ale trzeba wiedzieć jak ją opowiedzieć, by przeszła do historii”. Zatem zapraszam do stworzenia ze mną Waszych historii dla Was lub Waszych Biznesów. Działanie Śniadania z Wizytówką to mały krok dla Ewy i Małgosi, ale wielki krok dla Podlasia. Warto zajrzeć na jedno ze spotkań, gwarantuję Wam, że wyjdziecie naładowane energią równą energii startu rakiety kosmicznej.

Jak lubisz spędzać wolny czas?

Uwielbiam ludzi i uwielbiam spotkania z nimi. Często, to właśnie spotkania z ludźmi elektryzują mój wolny czas. Może się komuś wydawać, że wówczas to już nie jest wolny czas, ale to właśnie jest indywidualna sprawa kto, jak odpoczywa. Poza tym mój wolny czas to dobra książka na hamaku w ogrodzie, spacer plażą z ukochanym, czy zabawa z pasjonującą 6- latką polegająca po prostu na żywym dyskutowaniu z nią o tym, że jednorożec piękniejszy jest mając niebieski, a nie różowy róg.

Co jest dla Ciebie w życiu ważne, a co najważniejsze?

W życiu najważniejsze są dla mnie wartości. Są filarem mojego życia zarówno prywatnego jaki i biznesowego. Są moim kierunkowskazem dzięki któremu, w meandrach dzisiejszego świata się nie gubię. Wartości stoją na równi z moimi bliskimi. Bliscy są moim słońcem życia, dającym mi ciepło i czyniącym mnie opaloną szczęściem, codziennie, na zawsze. Ważne zaś są podróże i ludzie, z którymi je odbywam. Ważne są relacje i networking, który stał się moim lifestyle. Ważne jest posiadanie sprawczości na to, co mnie otacza. Ważne jest, jak ludzie dzwonią do Ciebie, a nie tylko Ty do nich. Ważne jest dla mnie dbanie o nasz świat, dla nas ale przede wszytskim dla naszych dzieci. Ważne jest by moje EGO nie było moim najlepszym przyjacielem, by było kumplem, który nie przeszkadza w życiu, w relacji, w biznesie. Ważne jest dla mnie, by słuchać intuicji, by umieć ją usłyszeć i jej zaufać. Ważne jest by spotykając mądrego doświadczonego człowieka zatrzymać się i go usłyszeć, a później może zmienić coś w swoim życiu, zmienić coś dla siebie, dla świata.

Jakie masz plany na przyszłość?

Ach plany, tak wiele chciałabym jeszcze w życiu zrobić. Dla mnie życie to podróż. Zatem przede wszystkim chciałabym kontynuować to, co rozpoczęłam, kontynuować podróż po marzenia swoje i innych, którzy tworzą Bez Etatu. Chciałabym aby w tej podróży mimo burz, mimo wichur oraz kamieni, które wpadną do naszego buta świeciło słońce, by otulał nas wiatr spełnienia i determinacji. By sprawczość, jaką mamy dzięki naszym działaniom nie miała granic, byśmy mogli sięgać i pomagać możliwie najszerzej. Ważne byśmy pozostawili po sobie ślad, swoiste dziedzictwo, odcisnęli stopę na przyszłość, gdy stopami tej ziemi już nie będziemy dotykać. Ostatnio wraz z moim mężem zostaliśmy Ambasadorami Kampanii Nourish The Children ( NTC), która opiera się na pomaganiu dzieciom w Malawii. Dla nas tak niewiele dla malucha z Afryki znaczy tak dużo. Dla nas kawa w Costa z ciastkiem, dla Dziecka pożywienie na cały miesiąc. To, co jest ważne w tej Kampanii to to, że oprócz karmienia brzuszka karmimy umysły, ponieważ posiłek jest zbilansowany tak, by odżywiał też funkcje poznawcze. Co więcej jest wydawany tylko w szkole, zatem dzieci przychodzą na lekcje, uczą się bo wiedzą, że w szkole właśnie dostaną nierzadko jedyny ich posiłek na dzień. Zostanie Ambasadorem to wielka odpowiedzialność. Odpowiedzialność by zarazić innych inicjatywą pomagania, by pokazać innym, nam tutaj, którym żyje się cudnie, że są inni, którzy nie urodzili się może pod tak szczęśliwą gwiazdą jak my, więc my tym światłem swojej szczęśliwej gwiazdy możemy się podzielić, tylko czy chcemy? ( NTC – chcesz wiedzieć więcej, zapraszam), mam taki plan byśmy właśnie zechcieli.

Fot. z archiwum Magdaleny Teterko – Walczak

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *