„Zrobiłam sobie spis tego, co mi zawsze wychodziło najlepiej, w czym jestem rzeczywiście dobra. W ten sposób powstał wymarzony plan A” Renata Kosin

„Zrobiłam sobie spis tego, co mi zawsze wychodziło najlepiej, w czym jestem rzeczywiście dobra. W ten sposób powstał wymarzony plan A” Renata Kosin

Pisarka i autorka scenariuszy – Renata Kosin, opowiada o swojej twórczości i o tym, jak niespodziewany zwrot losu okazał się drogą do realizacji wymarzonego planu A.

Obcasypodlasia.pl: Czym zajmowałaś się zanim zaczęłaś pisać?

Renata Kosin: Byłam nauczycielką języka polskiego i bibliotekarką. Prowadziłam też przez pewien czas warsztaty plastyczne i teatralne w Centrum Kultury.

Obcasypodlasia.pl: W którym momencie swojego życia i dlaczego zdecydowałaś się zająć pisaniem?

Renata Kosin: Nie pamiętam, kiedy zaczęłam pisać do szuflady. Były to jednak raczej szkice i pomysły do wykorzystania w przyszłości, być może dopiero na emeryturze, ale niecałe dziewięć lat temu życie nagle zweryfikowało moje plany. Zupełnie niespodziewanie, bo niemal z dnia na dzień, nie licząc okresu wypowiedzenia, straciłam pracę. Stało się to nie po raz pierwszy, byłam zwalniana i zatrudniana w tej samej szkole kilkakrotnie, dlatego pomyślałam, że to znak i pora zacząć robić coś innego, czyli to, co pierwotnie planowałam na znacznie później. Na początku nie wierzyłam, że będę mogła pozwolić sobie na wyłączne pisanie książek, dlatego brałam pod uwagę inne scenariusze. Zrobiłam sobie spis tego, co mi zawsze wychodziło najlepiej, w czym jestem rzeczywiście dobra. W ten sposób powstał wymarzony plan A, którym było właśnie pisanie, plan B, czyli sklep z brafittingiem do spółki z moją mamą, oraz własna restauracja jako awaryjny plan C. Jednak kiedy już niemal rozpoczynałam realizację planu B, okazało się, że mogę spokojnie zatrzymać się przy A i zostać pełnoetatową pisarką.

Obcasypodlasia.pl: Skąd czerpiesz inspiracje na do swoich książek?

Renata Kosin: Czerpię ją zewsząd, z życia mojego i cudzego. Inspiracją do moich powieści są na ogół pewne wydarzenia, osoby lub jakieś przedmioty, które nazywam „zapalnikami”. Nie szukam ich, same pojawiają się na mojej drodze, a potem układa mi się z nich historia. Te zapalniki nie zawsze znajdują się w jej w centrum, ale z pewnością bez nich nic by się nie udało.

Na przykład w powieści „Sekret zegarmistrza” pierwszym zapalnikiem był damski zegarek z inicjałami na kopercie, znaleziony w pudełku z zegarkami nieodebranymi z naprawy w warsztacie mojego taty, emerytowanego zegarmistrza. Drugim była postać hrabiego Ludwika de Fleury, jego związki z zaginionym obrazem Matejki oraz znajomość z Marią Skłodowską. Natomiast zapalnikiem do powstałych wcześniej „Tajemnic Luizy Bein” była stuletnia biblia podarowana mi przez dziadka mojego męża, który od dziecka mieszkał we Francji oraz jego dom w Tergnier, a ostateczna wersja fabuły ułożyła mi się w momencie, kiedy w moim miasteczku podczas rewitalizacji starówki odkryto cmentarzysko mnichów, pośród których spoczywała kobieta z dzieckiem w objęciach.

Obcasypodlasia.pl: O czym i do kogo są skierowane Twoje książki?

Renata Kosin: Piszę powieści obyczajowe z wątkami przygodowymi, sensacyjnymi, kryminalnymi, historycznymi i również romantycznym. Moje książki mocno różnią się od siebie i każdą pewnie można by zakwalifikować inaczej, ale ich cechą wspólną jest tajemnica. Jej elementy można znaleźć w każdej mojej powieści. Moi bohaterowie wciąż czegoś poszukują, analizują, rozwiązują zagadki również te z dalekiej przeszłości, podążają śladami przodków, czemu zwykle towarzyszy dreszczyk emocji.

Zawsze staram się pisać tak, jak sama chciałabym czytać, dlatego mój Czytelnik ma prawdopodobnie takie same upodobania czytelnicze. Zatem: lubi być zaskakiwany – nie tylko nieprzewidywalnym zakończeniem, ale wielokrotnie po drodze, nie przepada za schematami, nie znosi nudy, uwielbia gdy dużo się dzieje, nawet, jeżeli wymaga to odrobiny wysiłku umysłowego, i co najważniejsze, oczekuje, że jeszcze długo po skończeniu książki będzie miał powód, by o niej myśleć.  

Obcasypodlasia.pl: Jak wygląda proces powstawania Twoich książek?

Renata Kosin: Zanim powieść zostanie przelana na papier, powstaje, a potem ewoluuje we mnie tak długo i skutecznie, że gdy zabieram się do pisania, jest już prawie gotowa, choć tylko w mojej głowie. Bywa, że potem nadal się zmienia. Tak zwykle się dzieje, jeżeli fabuła jest mocno skomplikowana, a losy bohaterów pokręcone. Niekiedy jednak zostaje zachowana w formie, w jakiej się narodziła, łącznie z wszystkimi epizodami. Tak było na przykład w przypadku „Alei Siódmego Anioła”, gdzie zmienił się tylko tytuł, i to pod wpływem Wydawcy.

Natomiast jeśli chodzi o sam proces pisania – pierwszą powieść pisałam trochę chaotycznymi, nieusystematyzowanymi fragmentami. Z czasem doszłam jednak do wniosku, że to nie jest dobry sposób, bo historia staje się nierówna pod względem stylu i miejscami przypomina zbiór opowiadań. Dlatego teraz piszę w takiej kolejności, w jakiej czyta to Czytelnik, według stworzonego wcześniej konspektu. Mimo że mogłabym równie dobrze pisać od końca lub od środka, bo na ogół już na początku wiem, co się po kolei wydarzy i znam zakończenie historii.

Obcasypodlasia.pl: Czym pisanie jest dla Ciebie?

Renata Kosin: Obecnie przede wszystkim pracą, czasem bardzo ciężką, ale też taką, którą zdecydowanie lubię, która daje mi sporo satysfakcji. Nie wyobrażam sobie już robienia niczego innego, jeżeli chodzi o moje życie zawodowe. Również dlatego, że udało mi się wreszcie osiągnąć równowagą pomiędzy „muszę”, a „chcę”, co oznacza też mniej więcej to, że kiedy piszę, chcę jak najszybciej skończyć i odpocząć, a kiedy nie piszę, bo mam przerwę, czuję potrzebę, by natychmiast zacząć coś całkiem nowego.

Obcasypodlasia.pl: Czy kiedy skończysz książkę nie tęsknisz nieco za bohaterami, których stworzyłaś?

Renata Kosin: Na ogół bardzo trudno jest mi się z nimi rozstać, bo kiedy myślę, że wreszcie mi się to udało, oni nagle wracają, szczególnie ci ulubieni. Wtedy daję im kolejne życie w nowo pisanej powieści, gdzie pojawiają się gościnnie. Dzięki temu Czytelnicy czasem niespodziewanie dla siebie mają okazję dowiedzieć się, co słychać u bohaterów czytanych wcześniej książek. Tak stało się w przypadku sagi historycznej „Siostry Jutrzenki”, gdzie pojawiają się postaci z kilku innych powieści.

Obcasypodlasia.pl: Jak lubisz spędzać wolny czas?

Renata Kosin: Jestem z natury człowiekiem dość ruchliwym, więc łatwiej byłoby mi wymienić, czym nie lubię się zajmować. Najbardziej na świecie nie znoszę nudy i bezczynności, dlatego nieustannie staram się czymś zająć ręce lub myśli. Czasem jest to jakiś mebel przemalowany na nowy kolor, przedmiot ozdobiony techniką decoupage, poszewka na poduszkę albo nowa zasłonka, obrazek malowany pastelami, nowa roślina posadzona w ogrodzie, albo wyjątkowo wymyślne danie, co chyba lubię najbardziej. Jednak w każdej z wymienionych czynności równie ważny jest sam proces tworzenia. Musi być przyjemny, ponieważ gdy efekt końcowy okazuje się niezadowalający, co się niestety zdarza, człowiek nie ma poczucia straconego czasu.

Dziękuję.

Więcej o autorce.

Fot. Z archiwum Renaty Kosin

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *